Szukaj Pokaż menu

Mistrzowie Internetu – „Najnowszy raport ilości zgód na sex”

81 794  
463   173  
W dzisiejszym odcinku m.in. niespotykany wynik meczu w 3. lidze futsalu; dziwne umiejscowienie drzwi; nie mamy na jedzenie dla dzieci – starter pack; wojna na wódki między Biedronką a Lidlem; dlaczego prezydent Duda złożył wieniec przed samym sobą; kto odwiedził Urząd Gminy, że internauci pękają ze śmiechu oraz logika kreskówek.

Najmocniejsze cytaty – Adrian Zandberg chce dodatkowego podatku od trzeciego mieszkania

37 712  
183   230  
Dzisiaj:
  • Były „paskowy” z TVP żali się, że nie może znaleźć pracy
  • Posłanka Suwerennej Polski przekonuje, że religia jest lepsza od innych przedmiotów
  • Senator Koalicji Obywatelskiej twierdzi, że 100 konkretów na 100 dni to tylko takie hasło
  • Putin oświadczył, który kandydat na prezydenta USA mu bardziej pasuje

Bez sensu! – Oto sześć ludzkich zachowań, które są całkiem idiotyczne

117 014  
172   134  
Przecież to bez sensu! – pomyślałem, kiedy po raz piąty otworzyłem drzwi do lodówki, aby sprawdzić, czy może tym razem w jej wnętrzu pojawiło się jedzenie. A tymczasem, cytując klasyka, im bardziej tam zaglądałem, tym bardziej żarcia tam nie było. Takie pozbawione logiki zachowanie nie jest jedynym idiotyzmem, który wiele osób robi, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, jak bardzo bezproduktywny jest to wysiłek.

#1. Cukier jest zdrowy, ale tylko ten brązowy!

Idziesz do sklepu z drogą żywnością, aby za majątek kupić pół kilograma brązowego cukru. No bo przecież z cukrem jest tak jak z chlebem – im ciemniejszy, tym zdrowszy! Gdyby taka logika dotyczyła wszystkich produktów, to kolumbijscy wytwórcy kokainy dokonaliby szturmu na branżę health and beauty, sprzedając wegańskim hipsterom brązowy koks.
Podobnie jest właśnie z naturalnym słodzikiem – jego ciemniejszy kolor to zazwyczaj efekt dodania odrobiny melasy do zwykłego, białego cukru. W najlepszym wypadku jest to cukier nierafinowany, czyli taki, co to nie został oczyszczony i w związku z tym, oprócz szkodliwej sacharozy, zawiera też jakieś szczątkowe ilości minerałów, które w tak mikroskopijnych dawkach nie mają absolutnie żadnego wpływu na nasze zdrowie. Po co więc przepłacać? Bez sensu!


#2. Malowanie oczu z otwartą buzią

Panie na takie rzeczy nie zwracają uwagi, natomiast mężczyźni, którzy zazwyczaj się nie malują, patrzą czasem z dużym zaintrygowaniem na rytuały poprawiania urody przez przedstawicielki płci (rzekomo) piękniejszej. Czemu na przykład podczas nakładania sobie tuszu do rzęs panie mają w zwyczaju rozdziawiać otwór gębowy? Czy chodzi o lepszą wentylację, która to ma poprawić precyzję tego „procesu”?


Chociaż nikt nie ma wątpliwości, że otwieranie paszczy w żaden sposób nie ułatwia tego zadania, to uczeni (którzy najwyraźniej nie mają żadnych innych poważniejszych tematów do zbadania) prawdopodobnie znaleźli rozwiązanie tej zagadki. Otóż dwa nerwy kontrolujące ruchy gałek ocznych i powiek znajdują się w pobliżu części mózgu odpowiadającej za działanie innego nerwu – tego kontrolującego otwieranie i zamykanie szczęki. Wszystko więc wskazuje na to, że podczas nakładania maskary, kiedy aktywowane są nerwy odpowiedzialne za ruchy gałek ocznych, uruchamia się też ten otwierający usta. Co by to nie było – nadal jest to bez sensu…

#3. Miganie „długimi” na auta podczas manewru ich wyprzedzania

Koszmar polskich autostrad, symbol buractwa i niemający logicznego wytłumaczenia niebezpieczny debilizm – tak w skrócie można zdefiniować fikołki, które wykonują „spieszący się” kierowcy na widok auta znajdującego się na lewym pasie drogi szybszego ruchu. Jak wiadomo, pas ten służy do wyprzedania wolniejszych pojazdów, w praktyce zazwyczaj – ciężarówek. Kiedy więc wykonuję taki manewr, a za mną, dosłownie centymetry od zderzaka, wisi inny kierowca, który zimnymi jak serce mojej eks światłami wściekle miga, ja zastanawiam się: Na co on liczy? Mam zjechać na pobocze? Zniknąć? A może zwinąć koła mojego leciwego złomka i wzorem DeLoreana z „Powrotu do przyszłości” wznieść się nad ziemię, aby jaśniepan hrabia mógł znaleźć się przede mną? No gdzie sens?


#4. Używanie słowa „kurwa” w innym znaczeniu niż właściwe

A tak właściwie to po co wciskamy kobiety świadczące usługi seksualne w każde możliwe poletko naszej pięknej mowy, albo wręcz zastępujemy prostytutkami znaki przestankowe? Z punktu widzenia historii polskiej mowy wyraz „kurwa” jest prawdopodobnie najstarszym, nadal używanym, przekleństwem w Polsce. Istnieją dowody na używanie tego słowa już w XV wieku i już wówczas miało ono znaczenie pejoratywne wobec pań czerpiących zyski z nierządu.


Kiedy jednak stara, poczciwa „kurwa” stała się wykrzyknikiem („Przeparkuj ten samochód, kurwa!”), przecinkiem („Grucha, czy ty naprawdę jesteś taki tępy? W tym kraju nie ma takich zwierząt! Jest żubr, bóbr, kurwa łoś…”) czy zwrotem wyrażającym zakłopotanie, rozczarowanie, wątpliwość, złość albo ulgę – tego już nie wiadomo. Pewne jest natomiast jedno – to jest bez sensu!

#5. Ufanie celebrytom

Nie tak dawno ankieta zorganizowana przez Redfield & Wilton Strategies unaoczniła światu, że 18% Amerykanów podczas najbliższych wyborów prezydenckich zagłosuje na kandydata wskazanego przez… Taylor Swift. Co ma do polityki jakaś gwiazda muzyki pop śpiewająca o złamanym sercu, miłości, zdradzie i innych pierdołach zazwyczaj trafiających do warstwy lirycznej popularnych, radiowych hitów?


Ja rozumiem, gdyby wpływ na wyniki wyborów najważniejszej osoby w kraju mieli znakomici politolodzy, ekonomiści, specjaliści z dziedziny stosunków międzynarodowych… ale Taylor Swift? To trochę tak, jakby w sprawach rozbudowy infrastruktury na rzecz rozwoju gospodarczego w ramach Kontraktów Samorządowych konsultować się z Zenkiem Martyniukiem, a tematy modernizacji polskich torów kolejowych omawiać z Norbim. Niby można – ale po co? A jednak okazuje się, że ślepe ufanie osobom, które ładne piosenki śpiewają, może mieć wpływ na wybór głowy największego, światowego mocarstwa! Bez sensu!

#6. Reductio ad Hitlerum

W sztuce dyskusji wiele jest ciekawych zagrań, które w odpowiednich rękach mogą okazać się skutecznym orężem. Za ich pomocą zyskać możemy przewagę nad przeciwnikiem. Takim argumentacyjnym trikiem na pewno nie jest tzw. reductio ad Hitlerum, czyli ta część dyskusji, w której ktoś sięga do przepastnego worka i nie znajduje tam już żadnych innych broni poza malutkim, osamotnionym… Adolfem. I to jest zazwyczaj ten właśnie żenujący moment, kiedy dalsza rozmowa zaczyna trącić żenadą, mimo że napompowany emocjami, zdesperowany oponent zazwyczaj nie jest świadomy tego, że robi z siebie błazna. „Nie jesz mięsa? Hitler też nie jadł!”. Za to Stalin żarł sardynki! „A wiesz, kto tak intensywnie jak ty stawiał na budowanie nowych autostrad? Wódz III Rzeszy!” Ergo – jeśli chcesz poprawy polskich dróg, to opowiadasz się też za gazowaniem Żydów.



W zasadzie kiedy ktoś zaczyna doszukiwać się w twoich poglądach hitlerowskich/nazistowskich analogii, to zawsze oznacza to, że prowadzenie dalszej konwersacji z daną osobą będzie równie owocne, co próba wytłumaczenia ciałopozytywnej feministce profitów płynących z diety i regularnych ćwiczeń. „Ćwiczeń? Ćwiczeń?! A wiesz, kto tak obsesyjnie jak ty promował sport?” Bez sensu.

172
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Najmocniejsze cytaty – Adrian Zandberg chce dodatkowego podatku od trzeciego mieszkania
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu 15 najdziwniejszych rzeczy, jakie barmani usłyszeli w pracy
Przejdź do artykułu Typowe matki w akcji - jak tu ich nie kochać?
Przejdź do artykułu Idioci są wśród nas IV
Przejdź do artykułu 12 rzeczy istotnych dla introwertyków, które innym pomogą lepiej ich zrozumieć
Przejdź do artykułu Oczekiwania kontra rzeczywistość VIII - największa profanacja pizzy
Przejdź do artykułu 12 anegdot z pracy polskiego adwokata
Przejdź do artykułu Historia milionerki, która nie opuszczała pokoju hotelowego
Przejdź do artykułu Zasięg izraelskich rakiet – Kolekcja intrygujących map
Przejdź do artykułu Co tak naprawdę robią kobiety, gdy „idą się odświeżyć”

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą